myireland.pl



O MAJATKU OSOBISTYM czyli – czy warto mieć bogata żonę…

Rozwód przeważnie oznacza wojnę. Niezbyt często zdarza sie pokojowe załatwienie
poważnych problemów. Bitwa o winę za rozkład pożycia, alimenty, opiekę nad dziećmi
i... o majątek gromadzony niekiedy przez lata wyrzeczeń. W zacietrzewieniu strony
niejednokrotnie sięgają po argumenty wyolbrzymiające własny wkład w powstanie tego
majątku - pomniejszając zarazem osiągnięcia strony przeciwnej.

strony przeciwnej. Matki zasłaniają się dziećmi
- „przecież im się tez należy" - a w rzeczywistości dzieci otrzymują prawa do majątku
rodziców jedynie w przypadku wyraźnie poczynionej darowizny lub jako spadkobiercy.
Pan Paweł znalazł się właśnie na etapie przygotowywania pozwu o rozwód. Utknął przy
punkcie „podział majątku wspólnego". Pomimo przebywania w związku 20 lat okazało
się, ze majątku wcale nie ma dużo, ale istniejący jest wart spore pieniądze, a o pieniądze
warto zawalczyć. Szczególnie działka w pięknej okolicy Kaszub z wybudowanym sporym
domkiem jednorodzinnym - istny rarytas... Działkę dostali od teściów pana Pawła - już z
wybudowanym domkiem w stanie surowym. Pani Krysia - jeszcze małżonka - pracowała w
pobliskim sklepie, on - w pobliskiej żwirowni. Z czasem Krystyna zaczęła prowadzić własny
biznes - w przeciwieństwie do pana Pawła, dla którego wejście Polski do UE było istnym
wybawieniem. Koledzy wybrali Irlandie - on wybrał ich, bowiem z językiem było krucho.
Z czasem przestało się układać z rodzina. Małżonka traktowała go z reszta zawsze, jako
głupszego; rozłąka dopełniła dzieła spustoszenia. Jedyny syn poszedł na studia i tez jakby
wstydził się ojca...
Pan Paweł postanowił zacząć od nowa. Ale - ze „starym" majątkiem. No, bo i kafelki w tym
domu układał, okna „plastiki" kupił, dach za jego euro był remontowany. No i na koniec -
tak się jemu wydawało - dom stanowił ich współwłasność. Dobrze pamiętał słowa teściów,
natomiast do papierów nigdy nie miał głowy. A te okazały się „zimnym prysznicem".
W akcie notarialnym figuruje jedynie pani Krystyna. I to z panieńskim nazwiskiem. Akt
został sporządzony na dwa tygodnie przed ślubem. Na podstawie artykułu 33 Kodeksu
rodzinnego i opiekuńczego działka ta i domek stanowią wiec majątek osobisty pani Krystyny.
Pan Paweł jedynie, w trakcie sprawy rozwodowej, może upominać się o zwrot części
nakładów poczynionych na rzecz działki i domu (art. 45 cytowanego wyżej Kodeksu) i
o podział majątku zakupionego w trakcie trwania związku. Może o to wnosić w pozwie
rozwodowym, ale jedynie od sadu zależy czy wniosek ten w trakcie rozwodu rozpatrzy.
Jeśli nie - pan Paweł po rozwodzie musiałby wszczynać odrębną sprawę o podział majątku i
ponosić jej koszty (art. 58 par. 3 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego). Może to także zrobić
pani Krystyna - chcąc się szybko pozbyć z życia małżonka wraz z jego pretensjami.
Z opowieści tej wynika, ze nie wszystko, co znajduje się w majątku rodziny może być
własnością wspólna. Na podstawie Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego majatkiem osobistym
sa na przykład przedmioty nabyte przed zawarciem związku małżeńskiego, otrzymane na
podstawie dziedziczenia, zapisu lub darowizny (chyba, ze spadkodawca lub darczyńca
postanowią inaczej) czy prawa niezbywalne, które mogą przysługiwać tylko jednej osobie
(np. alimenty). Natomiast majątkiem wspólnym jest miedzy innymi wynagrodzenie za prace,
inne dochody z działalności zarobkowej, dochody z majątku wspólnego czy osobistego
każdego z małżonków oraz - najważniejsze - przedmioty nabyte w trakcie trwania
małżeństwa i wspólności majątkowej.
No i wreszcie pan Paweł przekonał się, ze do papierów warto mieć „czas i głowę". Może
wtedy okna i materiały na dach kupowałby rozważniej, nie koniecznie najwyższej,
europejskiej jakości...
Imiona bohaterów zostały oczywiście zmienione.
Maciej Furtas

Student V roku Wydziału Prawa
EWSPA w Warszawie
Opiekun Kliniki Prawa w Dublinie przy EWSPA

powrót do kategorii Porady i artykuły

Dodaj komentarz