Powoli do przodu...
(utworzony: 06-03-2008, 09:44) kategoria: Polska
Ostatnio spotkałam na Krakowskim Rynku koleżankę, która niegdyś pracowała jako kelnerka gdzieś w Londynie.. Zapytałam co u niej słychać, odpowiedziała, że właśnie wróciła do Polski na stałe i pracuje w restauracji na Rynku.
Nie opłacało jej się już dłużej mieszkać za granicą skoro w Polsce może zarobić tyle samo co w Anglii, a tu jest blisko rodziny i u siebie :)
Ja też uważam, że w Polsce poprawiło się..
Stawki idą w górę...teraz nie pracownik stara się o pracę, lecz pracodawca o pracownika. Idąc ulicami widzimy pełno ogłoszeń o pracę...
Teraz bez pracy w Polsce jest się z wyboru.
Euro spada, złotówka się umacnia..
Rozmawiałam ostatnio ze znajomymi i zastanawialiśmy się :
czy jest to spowodowane:
- tak dużym wyjazdem Polaków za granicę i nie ma ludzi do pracy ?
- poprawą gospodarki Naszej Polski ?
Czytałam artykuł o tym, że Polacy wracają do domów...Jak kiedyś było głośno o tym, że lecą pełne samoloty do Dublina, tak teraz o tym, że wracają one pełne do Polski....
Polacy wracają do Polski...zakładają własne biznesy.. i zaczynają żyć tak jak wcześniej nie mogli..a dzięki Zielonej Wyspie im się udało ...


Donatka napisał(a):
(2008-03-09 o godz. 11:45)
eeee... Kamiś..wzruszająca opowieść:P:D <żarcik>:D
sasza napisał(a):
(2008-03-09 o godz. 16:49)
ech... ilez wazy w takich dygresjach punkt widzenia...
w polsce dzieje sie lepiej, euro spada... i jada ludzie do polski zakladac biznesy. gdzie z miejsca ich przywita zus rzedu 850 pln bodajze (przy slabnacym euro to jest juz prawie 250 eur/mies) podatki wyzsze, paliwo drozsze, mieszkania czy domy w porownaniu do sredniej krajowej w cenach...
nie bede tu sial defetyzmu, czarnej propagandy itp itd ale osobiscie sadze ze z tych ludzi co wracaja to wiekszosc nalezy do grupy tych, ktorzy poczuli sie baaardzo sponiewierani na emigracji, przesadnie ich zzerala tesknota lub faktycznie bardzo im niewiele trzeba na polskim gruncie by cieszyc sie zyciem (pomijajac juz tych ktorzy nie znaja jezyka i wracaja bo sie nigdzie dogadac nie idzie).
pieniadze to nie wszystko- to swieta racja. ale ta zasada dziala od pewnego poziomu przychodow, ktory, pokrotce ujmujac, starcza do pierwszego. moze tu jest ta roznica spojrzen- ze oni stwierdzaja ze tam juz te poziomy sa latwo osiagalne, ja sadze ze jeszcze nie.
czy ludzie zaczynaja zyc jak wczesniej nie mogli? tego niestety zaden z moich znajomych bedacych w kraju potwierdzic nie moze (z roznych przyczyn) a moze po prostu niektorzy sie skuszaja by z robotnika (robola?) bedacego na pograniczu pogardy wrocic w to samo piekielko tam, ale obrosnac w piora jakie dac moga opowiesci z innego swiata? ioto sie mowi- wraca ten odwazny co pojechal w nieznane i podbil tamtejsza rzeczywistosc.
jedno co moge powiedziec- jeden znajomy wracal jakis czas temu z powrotem na lotwe bo- jak mowil- w irlandii chleje tyle ze mu zostaje mniej niz mu zostawalo na lotwie a i dupe wyrwac trudniej, bo glupim jezykiem wladaja...
jakkolwiek by bylo, patrzcie i myslcie, by widziec kiedy i w jaki sposob (i na ile) wracac z powrotem do polski
TenCoWrócił napisał(a):
(2008-03-09 o godz. 23:08)
Sasza... Po pierwsze musisz trochę poczytać polskich gazet bo widzę że jesteś bardzo nie na czasie. Na przywitanie zus w Polsce to nie 800 pln a niecałe 300 pln. bo jakbyś nie widział, to od dłuższego czasu jest to stawka preferencyjna na dwa lata dla tych którzy pierwszy raz otwierają firmę. Poza tym z funduszu pracy możesz uzyskać do pięciu średnich krajowych dla nowo otwieranych firm z funduszu pracy, co stanowi ponad 13 tysięcy pln bezzwrotnej dotacji.
A co do tych twoich opowiastek o robolach którzy już dosięgli szczytu i nie znają języka.... i gadają bajeczki o emigracji... i nie mogą poderwać panienek...i "na pograniczu pogardy wracają w to samo piekło"... to tak sobie myślę, iż poza tym że mało czytasz, to jeszcze masz masę kompleksów. I nie musisz nam pisać o tym jak wygląda Twoje życie, bo nie każdy jest taki jak Ty.
Do polski wracają Ci którzy mają tutaj na siebie jakiś pomysł i nieważne jakie mieli stanowisko w Irlandii.
Mój najlepszy kumpel otworzył po powrocie jubilera i żyje mu się całkiem dobrze, choć zarabia mniej niż w Irlandii. Ja mimo iż miałem po wielu latach bardzo dobrą pracę w której świetnie się czułem, rozwijałem ... to mimo wszystko wróciłem, bo uważam że jest to dobry moment na otwarcie firmy... i choć od pół roku prawie nic nie zarobiłem, to nie żałuję swojej decyzji. Jestem panem samego siebie, sam decyduję o tym co robię a lata spędzone w Irlandii wiele mnie nauczyły i doświadczenie tam zdobyte pomaga mi zdobywać nowe kontrakty i ułatwia mi pracę, nie tylko ze względu na język.
I obudź się Sasza, i nie patrz na świat tylko przez swój pryzmat robola z łopatą w ręku. Jest masę szans na życie w Polsce, tylko trzeba je widzieć. Można się starać o masę dofinansowań, otwierać własne firmy, zatrudniać personel na start za który płaci fundusz pracy itp itd... opcji są tysiące, tylko trzeba się rozejrzeć a nie zniechęcać innych do powrotu. LUDZIE - WRACAJCIE ZANIM BęDZIE ZA PóźNO!!!
sasza napisał(a):
(2008-03-11 o godz. 21:02)
ja swoje pomysly na powrot tez mam ;) ale to pozostawie na razei sobie.
a nawiazujac do tresci
pierwsze otwarcie firmy moze i tak, ale z tego co wiem na druga firme juz preferencji nie ma. moja (moze czasem przesadna) ostroznosc w patrzeniu na Polske to nie efekt fatalistycznego robola z lopata. to troche doswiadczenia zdobytego w boju niestety. w polsce wciaz da sie wyczuc ze zalezysz od humorow ludzi w urzedach. z tego co wiem to nadal jest grozba ze np gdy sie spoznisz z deklaracja zlozenia 1 dzien mozesz byc ukarany grzywna do 5000 pln na podstawie decyzji niskiego urzednika skarbowego. mozna powiedziec- nie spozniaj sie, mozna powiedziec- przeciez rzadko to sie stosuje, mozna, ale.... przepis jest i toporek co leb Ci moze uciac jest w zasiegu reki i zlej woli niemal kazdego urzednika. jest jeszcze masa rzeczy ktora w polsce cuchnie. podejrzewam ze znacznej czesci z nich trudno dostrzec jak sie o nie nie otarlo. ale mam nadzieje ze waszmosc wiesz ze bezzwrotne zapomogi sa generalnie finansowane z podatkow wiec niejako- dopoki strukturalnie sie nie zmieni- znow sie bat dziadowski kreci. a chocholi taniec trwa....
mowisz ze nikogo nie interesuja moje opowiesci. moze nawet moje komentarze, spojrzenia, przemyslenia. jak kogos nie interesuje to niech nie czyta.
ewentualnie mozna zrobic apel do czytelnikow blogow by nie wpisywali swoich tresci bo przeciez nikogo to nie interesuje...
pozdrawiam