"Jak to Polacy pielęgnują Polską kulturę w Irlandii" ??
(utworzony: 11-02-2008, 15:49, edytowany: 11-02-2008, 15:51) kategoria: IRL
Bardzo podoba mi się to, że kiedy wchodzę do Irlandzkiego Pubu każdy jest tam uśmiechnięty...a i każdy kibic ma na sobie koszulkę swojego klubu....nie ważne, że jestem za drużyną z Cork i właśnie siedzę sobie w Pubie w Dublinie i wszyscy są na niebiesko a ja się wyróżniam jak rodzynek :) Mogę spokojnie się do nich dosiąść i wypić piwo po bratersku..w końcu oboje jesteśmy Irlandczykami....
Muszę przyznać, że ten tok myślenia bardzo mi się podoba...to, że mimo odmiennych poglądów piłkarskich Irlandczycy potrafią się jednać i dobrze się bawić...
Podoba mi się to, że Irlandczycy spacerują sobie po Zielonej Wyspie w swoich narodowych koszulkach, że są dumni z tego, że są Irlandczykami...
Ale jak jest super iść do Pubu kiedy jest Irlandzki mecz...wszędzie zielone czapki, koszulki, każdy ubrany w barwy narodowe....A jak przegrają mecz to i tak się cieszą, gdyż w tym samym czasie grała Anglia i też przegrała :D
Pamiętacie jak Polska grała z Niemcami...jak oni nam kibicowali :) a jakie fajne było to, że nawet, iż przegraliśmy to oni wznosili toasty i mówili....byliście i tak lepsi, jesteśmy z wami :)!
Nawiązując do tytułu mojego wpisu: "Jak to Polacy pielęgnują Polską kulturę w Irlandii" ??
Nie dziwi mnie sytuacja w Krakowskim Pubie, że jeżeli jest mecz Wisły z Ruchem Chorzów i jest się za Ruchem, to lepiej nie iść do tego pubu, ale jak się już pójdzie to nie kibicować swojej drużynie i nie ujawniać swoich poglądów...a o koszulce to można zapomniećJak pielęgnujemy Polską Kulturę w Irlandii .hmm.. jeśli chodzi o piłkę nożną...to kulturę pielęgnujemy jak przystało na prawdziwych Polaków....!! Czyli tak jak opisane wyżej zdarzenie w Krakowskim Pubie.
Można się tego powstydzić...Historia rozwalania szpili , czy wybijania szyb w Zagłobie bo Polskiej Drużynie nie poszło...
I Po co To?
Zresztą muszę przyznać, że raz tylko byłam w dublińskim, a raczej polskim "Zagłobie"...i muszę przyznać , iż był to najgorszy pub w całej IRL, w Polsce nazywałby sie " U Jolki", byłby koloru pomarańczowego..a w oknach byłyby kraty no i oczywiście białee plastikowe stoliki z tymi śmiesznymi krzesłami...ale nie ważne
Zawsze jednak zadaję sobie pytanie: Po co tworzyć taki obraz polskiej społeczności! Miałeś duże szczęście, że mogłeś zamieszkać w Irlandii... ale pamiętaj o jednym....jesteś tylko gościem...więc zachowuj się jak na gościa przystało...


Julia1 napisał(a):
(2008-02-11 o godz. 23:19)
Od 4 lat mieszkam w Irlandii.I mam odmienne zdanie o pielegnacji nasezgo narodu przez Irlandczyków.
Co roku jezdze z nazeczonym do polski samochodem i oczywiscie płyniemy
promem w obie strony.Jestesmy ludzmi na wysokim poziomie narezczony ma firme
budowlana w Irlandii a ja swoj Salon w Polsce.
27 stycznia tego roku płynąc z francji z Cherbourga do Rosslare w
Irlandii.Mielismy bardzo nieprzyjemne doswiadczenie na przejsciu granicznym zwiazane
z Irlandzka policją.
W poniedziałek 28.stycznia dopłynelismy o godz 12.00 w południe do
Rosslare. Opuszczajac prom samochodem
Irlandzka garda zapytała nas czy jestesmy francuzami.Odpowiedzielismy ze
polakami-od tej pory zaczeli nas traktowac jak kryminalistów.
Kazali zjechac nam na bok. Z podejsciem iście hitlerowskim rozkazali nam
opuscic samochód. Kobieta zapytała w sposób pełen pogardy i zawiści Czy
mamy narkotyki albo papierosy. Odpowiedzielismy ,ze nie.
Całe tylne siedzenie mielismy zapakowane kosztownymi rzeczami do
domu.Miedzy innymi obrazmi ,szkłem delikatnymi ozdobami.
Bez pytania nas o zgodę nie pytajac czy nie mamy nic co moze nam zniszczyc
pies,wpuscili psa do samochodu który biegajac po naszych rzeczach dosłownie
kopał w nich przewracajac wszystko.Moj kaszmirowy płaszcz cały był
smierdzacy w siersci psa i piachu.To samo tyczy sie siedzeń,które były całe w
siersci i piachu.Nie pomijając juz smrodu jakie pozostawiło zwierze w
naszym luksusowym samochodzie.
Nie kryłam niezadowolenia.Tym bardziej ze chcielismy wyciagnac swoje rzeczy
z auta aby uniknac zniszczenia ich.
Potraktowano nas jak kryminalistów, w rozmowie Irlandczyków z nami nie
było żadnej kultury ani pszty szacunku.
Uwazam że najwyzszy czas coś z tym wrobić.
My polacy równiez wymagamy kultury i szacunku. A w Irlandii Policja
Podchodzi do Polaków jak do przestepców.
Marcin napisał(a):
(2008-02-12 o godz. 12:24)
Wydaje mi się Kamiś, że masz po części rację..
Ja np. Widzę ogromną różnicę jeśli chodzi o ludzi jacy przyjeżdżali , a jacy przyjeżdżają...
W Irlandii jestem od 7 lat i wiem jak to wyglądało wcześniej..
Do Domu Polskiego przychodziło zaledwie 5 osób.
A teraz Dublin to bardziej polski niż irlandzki.....
Wcześniej trzeba było być na prawdę odważnym, znać język angielski , bo jechało się na prawdę w ciemno.. a o chlebie polskim to można było usłyszeć tylko przez telefon.
A teraz przyjeżdża każdy kto może , bo cytuję " mój szwagier pracuje na produkcji i on załatwił mi pracę, ja załatwiłem żonie a ona wzięła 5 swoich koleżanek" i tak sobie stworzyli swój świat...
Co na prawdę jest ok...Tylko, że ostatnio lecąc do Polski na weekend, natrafiłem na tzw. Holiday Budowlańców... i to jak oni się zachowywali..jacy byli wulgarni i jak traktowali Hostessy, dało mi świadomość tego, iż społeczeństwo polskie przez 5 lat uległo gigantycznej zmianie... i że teraz zwykłego idiotę bez problemu można spotkać w Irlandii....
I wiem, że te wszystkie negatywne zdarzenia o których Kamisiu piszesz w wypowiedzi tworzą właśnie oni... Jest to przykre i prawdziwe...
A teraz zaczyna się to, co kiedyś musiało nastąpić.. Polacy, Ci co coś osiągnęli w Irlandii wracają do Polski i tam zaczynają budować swoje życie.
Pozdrawiam,
Marcin
nie_taki_zimny_dran napisał(a):
(2008-02-28 o godz. 19:05)
Julia... czy to ze masz salon w Polsce a nazeczony firme swiadczy o tym, ze jestescie ludzmi na poziomie?
wysokim? to jak ktos wyklada towar w hurtowni i mieszka w wynajetym domu z trzema innymi osobami to juz nie moze byc? cos tu jest nie tak... przykro mi z powodu zajscia na promie ale nie generalizujmy... mysle ,ze mogloby sie to przytrafic nawet irolowi... co do tematu... wole trzymac sie z dala.
julia napisał(a):
(2008-02-29 o godz. 15:21)
nie_taki_zimny_dran napisał(a):
(2008-02-28 o godz. 19:05)
Julia... czy to ze masz salon w Polsce a nazeczony firme swiadczy o tym, ze jestescie ludzmi na poziomie?
wysokim? to jak ktos wyklada towar w hurtowni i mieszka w wynajetym domu z trzema innymi osobami to juz nie moze byc? ----------------------------------------A wiec drogi klego-
Mamy dwa domy jeden w polsce a drugi tu swój na własność. Wiec chyba jednak Twój komentarz jest smutny i nie przemyslany.Gdyż jesteśmy na poziomie ale miałam na mysli poziom intelektualny nie tylko materialny. Ale jak to interpretujesz swiadczy tylko o Twojej małosci.
I abys cos przemyslał dodam ze tą sprawą zajeły sie polskie media. I konsekwencje zostały wyciągniete.
A Irlandcyków nigdy nie przeszuują aut.
nie_taki_zimny_dran napisał(a):
(2008-02-29 o godz. 20:43)
Sooorrryyy ale z twojego postu jednoznacznie wynika ze jednak chodzi o status materialny... czemu nie piszesz jakie masz wykształcenie na przykład? tez kupiłem dom w Irlandii zarabiając 350 euro na tydzień. Wiec jak piszesz: moj komentarz jest smutny i nieprzemyślany...
I w ogóle skąd przekonanie, ze nie przeszukują irlandzkich aut? Stoisz czasem na granicy i obserwujesz?
Pozdrawiam...
dorota napisał(a):
(2008-03-07 o godz. 02:15)
Haha popieram kolegę "Mamy dwa domy jeden w polsce a drugi tu swój na własność. Wiec chyba jednak Twój komentarz jest smutny i nie przemyslany.Gdyż jesteśmy na poziomie ale miałam na mysli poziom intelektualny nie tylko materialny. " Czy Pani na poziomie" wie wogóle co to jest poziom intelektualny? ;P Po drugie Pani Julio-Polska pisze się przez DUŻE "P" Po trzecie -w artykule chodziło o pielęgnację polskiej kultury przez nas, Polaków, a nie o to, jak Irlandczycy nas pielegnują hahaha-kłania się czytanie ze zrozumieniem tekstu :)))
nie taki zimny draniu-sądzę, ze info o wykształceniu Julii jest już zbyteczne :) Zresztą,pewnie tez znasz wielu ludzi bez studiów wyzszych bijacych intelektualnie ludzi "wykształconych".
Wracając do tematu-jestem tu trzy lata. Moje dzieci chodzą tu do szkoły, oboje z meżem pracujemy. NIGDY żadne z nas nie spotkało się z dyskryminacją.
Mąż jest inżynierem i podlegają mu Irlandczycy-wyobrażacie sobie Polaków w takiej sytuacji?
Ja pracuję w dużym sklepie, nie zawsze rozumiem, czego klienci ode mnie oczekują-zawsze reagują ze zrozumieniem. Najwięcej hałasu i problemów robią Polacy. Nie widziałam nieprzyjemnych sytuacji na granicach, ale w mojej pracy ochroniarze pilnują jednakowo wszystkich klientów i jak trzeba-trzepią też jednakowo :)
Dzieci do szkół zostały przyjęte bardzo serdecznie. A moja córcia była szantażowana w szkole przez POLKĘ.
Kamis, byłoby cudnie, gdyby wszyscy nasi rodacy albo chociaż większość zrozumiała Twój apel
"jesteś tylko gościem...więc zachowuj się jak na gościa przystało... "