utwórz nowy blog »

Each day is drive through history

Blog kamis

W życiu nie ma takiej chwili, abyśmy nie mieli wszystkiego, co potrzebne, aby czuć się szczęśliwymi. Pomyśl o tym przez minutę (...). Jeśli jesteś nieszczęśliwy, to...

czytaj dalej »


O Polsce w Irlandii

Zawsze najbardziej nurtującym mnie pytaniem było...to...dlaczego wyjeżdżając za granicę...zmieniają nam się priorytety dotyczące naszej przyszłości...

Jak najbardziej jest dla mnie zrozumiałe to, że przyjeżdżam na Zieloną Wyspę...i na początek "chwytam się tego, co popadnie", ale dlaczego będąc już w Irlandii 2 lata...robisz to co na początku miało być tylko "przejściowe". Praca w Take Away tylko po to, aby mieć jakikolwiek dochód., gdyż życie w Irlandii nie jest tanie... Tylko dlaczego jadąc do Dublina myślimy sobie "skończyłem licencjata, przyjadę do Dublina, nauczę się fluent angielskiego i powrócę na uczelnię" ale rzadko się to zdarza. "Skończyłem studia..popracuję przez dwa, trzy miesiące byle gdzie, żeby osłuchać się z językiem, odłożyć pieniądze, a potem znajdę to co mnie interesuje, co jest związane z moim wykształceniem "...i już tego nie robisz..." Czy jest to strach przed językiem, wyzwaniem, czy poprostu przyzwyczajenie i fakt, że zmiana pracy spowoduje zmianę mojego dotychczasowego życia, a przecież zarabiam 300 Euro w tygodniu...starcza mi na wszystko...jestem w stanie odłożyć i wiem, że nie zostaję tu na stałe...heh jeszcze jakieś 4 może 5 lat....i wrócę i znajdę fajną pracę w Polsce...a to że w Irlandii robię coś co mi się nie podoba, nie powoduje mojego rozwoju...za 5 lat się stanie historią i nikt nie będzie o tym pamiętał...

 

A moim zdaniem...to właśnie czas Ci ucieka...i może wrócisz, ale większość Twoich rówieśników będzie już daleko przed Tobą...

"Przecież nikt w Polsce nie wie, że pracuję w takim a nie innym miejscu, a fajne jest to, że mogę przyjechać do  Ojczystego Kraju i pokazać, że na wszystko mnie stać...co z tego, że praca, którą wykonuję w IRL, nie spełnia moich oczekiwań i nigdy, ale prze nigdy nie robił bym tego w Polsce... "

 

Czy, aby to nie czas zastanowić się nad tym, czy rzeczywiście jest sens myśleć w taki, a nie inny sposób... 

 

 

 

 

 

powrót do wpisów kamis

dodaj komentarz »

Komentarze

  1. dianatrzpis napisał(a):

    (2008-02-04 o godz. 17:07)

    zgadzam sie z tym ze większość ludzi w Irlandii ntkiie dazy do tego co by chcialo robic ze mna bylo inaczej pul roku dalam sobie na nauke jezyka i zmienilam prace i pracuje w swoim zawodzie i bede darzyc dalej pozdrawiam wszystkich papa

  2. korii napisał(a):

    (2008-02-06 o godz. 14:53)

    dikładnie ...
    niestety każde słowo pasuje ...
    ja będę miała tylko rok wymazany ...
    wracam na studia :)
    pozdrawiam

  3. krecik napisał(a):

    (2008-02-10 o godz. 02:06)

    u mnie odmienilo i pozwolilo uwierzyc w siebie w to ze moge jesli chce!!! bardzo zmienilo me podejscie do zycia i troszke je uspokoilo niestety niszczac me niektore marzenia:-( nauczylem sie ze nie zawsze pieniadze sa najwazniejsze ale niestety duzo polakow tego ie rozumeja... pokazala mi bardzo handy live ktorego nie chce? zmienic hehe niestety jest jeden mankament tu w tej irlandii i za granica - mimo przyjaciol tu poznanych ja ciagle czuje sie jakos sam...

  4. krecik napisał(a):

    (2008-02-10 o godz. 02:26)

    i czytajac dalej widze ze sie zastanawiasz i zastanawiasz to tak jak ja;/ bo ja lapie sie wszystkiego raczej nie boje sie pracy - czasem nawet ganiam krowy na polu haha ale ogolnie jestem w dziale konstrukcji budowlanych i nie boje sie wyzwan;-) bawie sie nawet w elektrycznosc czy montaz anten satelitarnych ale to wszystko jest wynikiem dazenia do znalezienia czegos z czego chcialbym czerpac korzysci przez cale zycie inaczej mowiac pracowac i lubic ta prace;-) w polsce niestety nie mialbym tej szansy a tutaj hmm... podobnie jak Ty studiowalem ale wyksztalcenie nie czyni czlowieka mistrzem w swojej dziedzinie jedynie pokazuje ze cos mozesz miec jesli chcesz!! a ocena innych moze spowodowac do nienawisci i startu dazenia jego torem czyli zycia w zmarnowanych marzeniach... mialem tu ciezko na poczatku ale sie wydostalem pozniej chyba za dobrze 700e w tygodniu i sluchalem koleszki co nie mial nic ale madrosci swe glosil - nielubilem tego ale go sluchalem i w pewnym momecie zaczalem olewac to co robie tak jak on i teraz znowu ''dupa'' ciezko jedyne na co mnie stac to wyjazd na wakacje do niemiec raz w miesiacu i pare piw wieczorem... pozdrawiam

  5. PanNet napisał(a):

    (2008-02-10 o godz. 16:53)

    Witam,
    Poruszony zostal ciekawy watek. Sadzac po wypowiedzi jestes mlodym czlowiekiem, zaledwie po studiach. Ja ukonczylem je wiele lat wczesniej. Podobnie jak Ty nie pracuje w swoim zawodzie (automatyka samolotow i smiglowcow). Raczej ciezko bylo by znalesc prace w tym zawodzie. Jednak to nie wszystko. To jest tylko specjalnosc, ktora w prosty sposob mozesz rozszerzyc. Tak tez zrobilem.
    Czytajac niektore komentarze mozna by wywnioskowac, ze studia sa w ogole niepotrzebne. Ja wiem, ze czlowiek wyksztalcony ma wieksza mozliwosc wyboru i wieksze pole manewru. Poza tym ma wyobraznie. Jesli cos robie to wiem jak to dziala (ALBO JAK POWINNO) i nawet jak robie cos po raz pierwszy to nie jest to kosmos tylko przejsciowy stan niedoinformowania.
    Iryski tego nie pojmuja. Generalnie sa slabo wyksztalceni. Mozliwe, ze im to do szczescia jest niepotrzebne. Nie mniej jednak nie ufaja obcokrajowcom i jakby nie przyjmuja do wiadomosci, ze ktos moze byc od nich madrzejszy - miec wieksza wiedze i wyobraznie.

    Wracajac jednak do watku - czyli zmiany priorytetow po wyjezdzie. Otoz ja wyjezdzajac myslalem, ze nie wroce do kraju. Po miesiacu zweryfikowalem poglady. Ten kraj jest zupelnie inny - inna mentalnosc, inny styl zycia. Owszem mozna tutaj pracowac, zarobic cos ale wiekszosc z nas jednak chce wrocic. Nie dzisiaj nie jutro ale za kilka lat. Pomimo wszystko. Jestem tutaj niewiele czasu bo zaledwie rok. Nie zmienilem swojej pierwszej pracy. Skalkulowalem za i przeciw i stwierdzam, ze sie mnie nie oplaca. Zeby zmienic miejsce musialbym miec min 20e na godzine. Oczywiscie jest to mozliwe i rozgladam sie ale miejsce, ktore wybiore musi byc wyjatkowe. Poznanie przez empiryzm jest cenne ale czasami kosztuje zbyt drogo. Inna sprawa jest to, ze gdziekolwiek pracuje czy pracowalem to zawsze (zawsze) robilem to wg najlepszej wiedzy i starannosci. Moglem tego nie lubiec ale wyksztalcenie i .. cala reszta zobowiazuje.

    Ktos dopisal, ze zycie jest tutaj bardzo drogie. Nie zauwazylem tego. Chyba najwiekszym bledem jest ciagle przeliczanie z e na zl. Chcac tutaj funkcjonowac i zyc nalezy o tym zapomniec. Tutaj sila nabywcza pieniedzy ktore zarabiacie jest bez porownania wieksza niz w PL. Dla przykladu tutaj za 2 tygodnie pracy fizycznej mozesz kupic sobie np. 42 calowy TV LCD itd.
    Mala uwaga do komentujacych. Starajcie sie uzywac jezyka polskiego jakiego nauczona was w szkolach - polskich szkolach.

    Pozdrawiam

  6. wyatt napisał(a):

    (2008-02-22 o godz. 23:21)

    a moze czlowiek jest zmeczony i nie ma sily lub czasu by realizowac swoje pierwotne zalozenia?a moze jest mu wygodnie i doszedl do wniosku ze to co ma w zupelnosci mu wystarcza?a moze po prostu polubil ta pierwsza prace,moze awansowal?z lekka nuta ironii zamykasz wszystkich w jednej szufladzie...dzieki takim jak oni mozliwe ze jestes jednym z niewielu ktorzy cos osiagneli a nie nastepnym,wyrozniles sie...widzisz??

  7. amely napisał(a):

    (2008-02-26 o godz. 18:20)

    Ciekawa obserwacja..
    Ja jestem co prawda tutaj gosciem, bo mieszkam w Niemczech od lat i te sprawy sa mi znane.
    W Irlandii jestem co roku w celach wylacznie turystycznych, bo ten kraj bardzo lubie.

    Co do topiku!Jezeli ma sie okreslony cel w zyciu, to wszystko sie zrobi, zeby go osiagnac.

    Zauwazylam, ze Polacy w Irlandii(tu tez), za bardzo koncentruja sie na materialnych celach i szmalu, zapominajac, ze to nie o to chodzi.
    Ostatecznie trzeba podjac decyzje: dom albo sztuka, samochod albo filozofia.
    Zyje dla mnie?
    Czy dla innych?
    Ja sie zdecydowalam na droge idei i to byl dobry wybor.

    Pozdrowienia z Bonn!!

  8. bela napisał(a):

    (2008-02-27 o godz. 00:24)

    czytajc komentarze mam wrazenie,ze jest to jasne jakie mamy cele (w zyciu)(:* przed a po/przyjezdzie do pracy i zycia w zagranicy. Tzw. zmiana puntku widzenia od punktu siedzienia. Zawsze decydujemy sie w danej chwili, biorac wszystkie za i przeciw-po pewnym czasie to korygujemy, i tak znowu i znowu, az w koncu sami mozemy byc zaskoczeni wynikiem koncowym. Wazne jest to co sami myslimy i co czyni nas szczesliwym, na jak dlugo? a to juz inna bajka...

Dodaj komentarz