Lekcja zycia od IRELAND
(utworzony: 23-08-2009, 17:12) kategoria: przemyślenia
Czego o sobie nauczylam sie na Wyspie...
Myśl tylko w pozytywny sposób o tym, co jest między wami, dookoła was. Coś wspaniałego... Pojawia się myśl, że TY to za mało, ale nie, to nieprawda.TY to bardzo wiele, to wartościowa osoba, która ma wiele do zaoferowania innym. Która rozumie, gdy ktoś ma zły dzień, nie gniewa się o byle co. TY to osoba, która znajdzie czas, by wysłuchac każdego, kto tego potrzebuje i doradzic, pomóc, jak może. By szczerym otwartym, uprzejmym, uczciwym. Przyjaznym i pomocnym - to owocuje... Nawet gdy pojawiają się na drodze ludzie podli, siejący zamęt, i tak przegrają... Przegrają z dobrocią, łagodnością i szczerością, którą niesiemy w sobie. Dzielic się uśmiechem i radością, które nosimy w sercu i obdarzac każdego ciepłym gestem. W tym nasza siła.
2 korzyści - będąc dobrym dla innych czujesz się szczęśliwy, że komuś pomogłeś, że wywołałeś czyjś uśmiech na twarzy i podniosłeś na duchu. A jednocześnie ta pozytywna energia, którą emanujesz, wraca do ciebie podwójnie co najmniej. Oddając innym z siebie to, co dobre, robisz w duszy miejsce, by przyjąc jeszcze więcej tego, co dobre z otoczenia. Raz okazane dobro, wraca po x-kroc. To taie proste....:)
W IRELAND odnalazłam siebie. Tu mogłam byc prawdziwą JA. Ta lekcja nuczyla mnie, że nie musimy udawac, grac, by inni nas zaakceptowali. Po prostu dziel sie dobrem, które nosisz w sercu - tak proste, a tak wiele daje w zamian... Nie pieniądze, szpan, cwan... Nie tędy droga. Rób to, co sprawia, że czujesz w sercu spokój. Podejmuj takie decyjze, które powodują, że masz pewnośc w duszy, że to dobra drga. Jeśli czujesz obawę, zastanów się co jest nie tak, i to zmień. Znajdź takie wyjście, które zaakceptuje twoje serce.
IRELAND uczy podejmowac decyzje zgodnie z głosem serca, bo tylko to make us happy:)
Tak proste - a tak wiele daje...
7

anefoi napisał(a):
(2009-08-24 o godz. 19:01)
Bardzo mi się spodobał twój wpis,to,że w Irlandii mogłaś być sobą...
Teraz ja stoję przed ważną decyzją,mam 4 dzieci z którymi chciałabym wyjechać na wyspy i niby to nie problem tylko,że ja zostałam sama z nimi.
W Polsce mam tylko długi ''męża''i zastanawianie się czy jutro będę miała co dać dzieciakom jeść.
I nagle pomysł a może warto spróbawać od początku,zostawić strach i upokorzenie za sobą,tylko czy dam radę.Serce mówi tak,rozsądek nie do końca...Może jednak warto zaryzykować,aby znowu być sobą?
Angelene napisał(a):
(2009-08-24 o godz. 21:23)
Zawsze warto podjac ryzyko, jesli gdzies w glebi czujesz, ze to dobra decyzja. Sa dzieci, o nich musisz myslec teraz przede wszystkim.
Nie znam sytuacji, ale gdybym miala do wyboru: zycie w kraju i ciagle zmartwienie, czy zlacze koniec z koncem lub wyjazd i realne szanse na lepsze zycie - nie zastanawialabym sie...
Znam wiele osob, ktore wiele w zyciu przeszly, ale baly sie zmian, baly sie podjac radykalny krok ku czemus innemu...
Ale gdy juz go podjely, nie zalowaly, uswiadomily sobie na co jest stac, jak wiele moga osiagnac...
To zalezy od sytuacji, okolicznosci, tak... ale czasem, jak przychodzi bardzo trudny moment, milion mysli w glowie jak wybrnac, co zrobic... trzeba wsluchac sie w siebie, znalezc taka opcje rozwiazania sprawy , ktora napawa cie wewnetrznym spokojem, cos co mowi, ze to jest dobre. Bez zastanawiania sie nad szczegolami, taki silny wewnetrzny glos, ktory utwierdza, ze podjeta decyzja jest dobra...
plusewaplus napisał(a):
(2009-09-21 o godz. 23:54)
Tez kiedys musialam podejmowac wazne zyciowe decyzje..tez zostalam sama z 4 dzieci..ale bylo to tak dawno temu,ze wowczas w Irlandii bylo gorzej niz u nas w najgorszym momencie;)
Decyzje byly trudne,ale podejmowalam liczac ze cud spadnie z nieb i...spadal.Rozwiazywalam sprawy nie do rozwiazania,z roku na rok podnosil sie standart mojej rodziny..jesli w nieprzespane noce zadawalam sobie pytanie za co?,w jaki sposob?..Na mojej drodze pojawial sie KTOS,kto nie finansowo,ale wskazaniem posredniczyl w sprawie..To prawda,ze dobro wraca ze zdwojona sila..Nigdy nie przeszlam obojetnie obok potrzebujacego,ale kiedy sama potrzebowalam-dostawalam:)
Wyjechalam do Irlandii,teraz jest tam moj syn..
Najwazniejsze to zaufac,ze Pan Bog wie co robi..On nami kieruje:)
pozdrawiam-Ewa
Pobog napisał(a):
(2009-09-28 o godz. 23:50)
Dlaczego tu możesz być sobą, a w Polsce nie? Bo w swoim wpisie tego nie wyjaśniłaś.
Czytając ten tekst stanął mi przed oczyma Coelho ze swoim Pielgrzymem, czy Alchemikiem, już nie pamiętam. Czytałaś? Ciekaw jestem, czy nim się inspirowałaś...
I jeszcze jedna uwaga językowa. Jeżeli piszesz po polsku notatkę, to używaj języka polskiego. Czyli Irlandia, a nie Ireland
Pobog napisał(a):
(2009-09-28 o godz. 23:52)
Dlaczego tu możesz być sobą, a w Polsce nie? Bo w swoim wpisie tego nie wyjaśniłaś.
Czytając ten tekst stanął mi przed oczyma Coelho ze swoim Pielgrzymem, czy Alchemikiem, już nie pamiętam. Czytałaś? Ciekaw jestem, czy nim się inspirowałaś...
I jeszcze jedna uwaga językowa. Jeżeli piszesz po polsku notatkę, to używaj języka polskiego. Czyli Irlandia, a nie Ireland