myireland.pl



“ZEMSTA” PO LATACH

Pan Adam był przystojnym, 26. letnim mężczyzną. Pani Alina była młodsza o jakieś

sześć lat. Pobrali się w 1995 roku i żyli względnie spokojnie w dużym mieście na północy

Polski. Pani Alina pracowała na odpowiedzialnym, lecz bardzo statycznym stanowisku

kasjerki w banku, Pan Adam natomiast dynamicznie rozwijał małą firmę transportowa.

Dynamika ta polegała na częstych wyjazdach z towarami po Polsce i - a jakże - wiązała się

z pokusami charakterystycznymi dla życia kierowcy ciężarówki, której kabina wyposażona

była w niewielkie, acz wygodne łóżeczko. Firma działała prężnie.

była w niewielkie, acz wygodne łóżeczko. Firma działała prężnie. Podpisała umowę na usługi

z dużą, znana firma kurierska i nocami przemierzała Polskę z północy do centrum, gdzie w

sortowni przesyłek, pracowała młoda, zgrabna Pani Agnieszka. Romans rozpoczął się od

pechowego dla silników diesla mrozu. Pan Adam utkwił na kilkanaście godzin w punkcie

docelowym. Co wydarzyło się tej nocy, tego opisywać nie będziemy - dość, ze długo po tym

Pan Adam nie zrezygnował z prowadzenia ciężarówki na tej trasie, pomimo iż z upływem

czasu posiadał więcej pojazdów i kierowców.

Romans kwitł przez kilka miesięcy. Kwitły finanse firmy, mieszkanie małżonków, relacje

rodzinne... Kiedy małżonka zaszła w ciążę Pan Adam powiedział „dosyć". Odbył krotka,

telefoniczna rozmowę z Panią Agnieszka, po czym na priorytetowa trasę wysłał jednego z

kierowców. Sam jeździć zaczął na krótsze, starając się więcej czasu spędzać w domu.

Czy Pani Alina się domyślała jego romansu? Chyba nie, bowiem o mało nie poroniła, kiedy

w odwiedziny do ich wspólnego domu przyjechała Pani Agnieszka i opowiedziała pod

nieobecność „Adasia" o romansie, jaki ich łączył. Może i szczegółów nie oszczędzała - jak

to osoba zraniona i okłamana. Po kilku godzinach zjawił się „Adaś" i stawił czoła sytuacji

jak z małżeńskich horrorów. Obydwie panie siedząc przy herbatce domagały się wyjaśnień

- on był tym, który musiał sprostać stawianym wymaganiom. To traumatyczne przeżycie

wywołało w jego umyśle cos na kształt „czarnej dziury", bowiem nawet po latach nie mógł

sobie przypomnieć żadnych istotnych szczegółów tego zajścia. I wcale się jemu nie dziwie.

Pani Agnieszka wyjechała. Została małżonka, która po kilku tygodniach zdecydowała się

wybaczyć mężowi „skok w bok" stawiając jednocześnie warunki, którym - powiedzmy

szczerze - sprostać winien każdy decydujący się na zycie małżeńskie. I właściwie powoli

wszystko wróciło do normy. Pani Alina urodziła córkę, a po kolejnych czterech latach

małżeństwa - syna.

Zycie rodzinne popsuły pieniądze. Ściślej - ich brak i jeszcze pech na dokładkę. Ciężarówki

zaczęły dręczyć awarie, kontrahenci wycofywali się z umów... Od bankructwa firmę

uratował kredyt załatwiony przez panią Alinke, ale z interesem trzeba się było pożegnać. Pan

Adam przesiadł się ze swojej ciężarówki na cudza, w dalekiej Irlandii, której rynek pracy

szczęśliwym trafem właśnie się otworzył. Odwiedzał rodzinę często, pieniądze oszczędzał

i po sześciu latach zapragnął powrócić. Kiedy Pani Alina dowiedziała się, ze niebawem

przestanie być „słomianą wdowa" powiało chłodem. A kiedy Pan Adam rozpoczął powolne

przygotowania do powrotu otrzymał pozew o rozwód. Mało - z orzekaniem o jego winie

za spowodowanie rozkładu pożycia małżeńskiego. Jako dowód zdrady do pozwu dołączona

była kopia listu sprzed lat, jaki wspomniana uprzednio Pani Agnieszka przygotowała na

wypadek nie zastania Adasia w domu, a który zostawiła (przez roztargnienie czy tez celowo)

niejako „do dyspozycji" Pani Aliny. Ten list stal się koronnym dowodem na niewierność

małżeńską.

Pan Adam przekonany o swojej beznadziejnej sytuacji postanowił skorzystać z porady

prawnej. Nie ukrywał, ze zdradził żonę i przez to postąpił nagannie, ale był przekonany, ze

zona wybaczyła jemu to postępowanie, czego dowodem jest choćby urodzony grubo po tym

fakcie syn. No i on sam starał się przez te lata nie dać nawet cienia pozoru zdrady... Było -

minęło!

Sytuacje podobne do tej opisywanej podzieliły nawet Sad Najwyższy. Nie jest tajemnica,

ze wprawdzie jego orzeczenia prawa nie tworzą, ale dokonuje on wykładni przepisów,

która dla sądów powszechnych jest czymś na kształt wyroczni. Z cala pewnością czytelnicy

tez podziela się na tych, którzy mogą uznać, iż przebaczenie pani Aliny załatwiło sprawę

definitywnie - i na tych, którzy twierdzić będą cos zupełnie odmiennego.

A jak jest w rzeczywistości? Zasadniczo przebaczenie, do tego przypieczętowane podjęciem

współżycia (albowiem syn Pana Adama i Pani Aliny tego dowodzi) - warunkowo kończy

sprawę. Warunkowo - albowiem, jeśli Pan Adam ponownie pragnąłby „skakać w bok" czy

nawet traktować połowicę niezgodnie z kanonami związku małżeńskiego - może ona kwestią

już wybaczonej zdrady podeprzeć pozew o rozwód.

To na Pani Alinie wiec, jako na osobie inicjującej postępowanie rozwodowe - spoczywać

będzie trudny w tym wypadku obowiązek udowodnienia, iż to właśnie zdrada małżonka

mająca miejsce przed bez mała piętnastoma latami przyczyniła się do rozkładu pożycia

małżeńskiego. Smutno to przyznać, ale badając ewentualne przyczyny takiego jej

postępowania nie mogłem oprzeć się wrażeniu, iż w grę może wchodzić cos na kształt

małżeńskiej „zemsty po latach". Gdyby bowiem sad podzielił pogląd o winie pana Adama,

to alimenty zasadzone na dwoje uczących się dzieci i być może na była małżonkę skutecznie

powstrzymałyby go od powrotu do Polski. Może nawet pozbawiły ten powrót sensu?
Morał z tej opowieści płynie dla stron obydwu. Dla tych, którym wybaczono - ze prawo

rodzinne nie zna przedawnienia. Dla wybaczających, ze warto naprawdę dobrze przemyśleć

ten krok. Może lepiej rozstać się i zbudować od podstaw nowy związek niż kontynuować

stary w poczuciu krzywdy i pragnienia zemsty przy pierwszej nadarzającej się sposobności. Z

dziennikarskiej rzetelności dodam, ze Kodeks rodzinny pojęcia zemsty tez nie zna...

Maciej Furtas
Student V roku Wydziału Prawa
EWSPA w Warszawie
Opiekun Kliniki Prawa w Dublinie przy EWSPA

http://klinikaprawadublin.pl/

powrót do kategorii Porady i artykuły

Dodaj komentarz